Jesteśmy w Polanicy Zdrój w BUKOWYM PARKU. Kompleksie SPA i poddajmy się zabiegom, o których będzie potem. Teraz klika słów na temat Polanicy. W latach 1706–1707 zakon jezuitów wybudował tu dwór z kaplicą, który zaczął służyć pierwszym kuracjuszom, docierającym do uzdrowiska od połowy XVIII wieku.

Kolejni właściciele uzdrowiska Storch i Rathmann wznieśli nowe, murowane łazienki. Przeprowadzili też badania wód mineralnych, a następnie zaadaptowali dwór pojezuicki na dom dla kuracjuszy.

W 1840 roku Polanica zasłynęła z tego, że odkryto tutaj źródło zdrowotnej wody, skutecznej przeciwko tzw. „słabościom podbrzusza”. Od tego czas do dziś, pijalnię wody odwiedzają turyści z całego świata.

W Polanicy czas płynie wolniej. To zasługa pięknej przyrody i malowniczo usytułowanych poniemieckich budowli i wielu odrestaurowanych obiektów gustownie wkomponowanych w atmosferę miasteczka.

W sercu uzdrowiska znajduje się rozległy park, nawet teraz w listopadzie spotykamy tu wielu spacerowiczów, odpoczywających na ławkach, w pijalni wód też sporo gości.

Dom zdrojowy i teatr im. Mieczysławy Ćwiklinskiej, mojej sąsiadki z Podkowy Leśnej, która przyjeżdżała tu na kuracje i występy.

Od 1879 roku W Polanicy rozpoczęto wykorzystywać miejscowe złoże borowiny. W tych czasach także zaczęło się butelkowanie wody mineralnej z tzw. źrodła Jerzy.


BUKOWY PARK, ośrodek SPA w sercu Polanicy Zdrój, jest odrestaurowanym obiektem z gabinetami kosmetycznymi, basenem, jacuzzi, grotą solną i całym kompleksem wypoczynkowym.


Miałam okazję poddać się zabiegowi na ciało marki COSMO na bazie naturalnych składników pochodzących z ekologicznych plantacji z Afryki i Ameryki Południowej. Marokański kokon, w skład którego wchodzi peeling mydłem marokańskim, a następnie posmarowanie ciała glinką i owinięcie w folię na 40 minut relaksu. Po zabiegu wykonano wspaniały masaż, który pobudził krążenie i odblokował wszelkiego rodzaju zastoje. Zabieg wprowadził mnie w błogostan. Odżywcze i regenerujące kosmetyki, które wykorzystano w tym rytuale przeznaczone są do pielęgnacji skóry problemowej, zatem idealny wybór właśnie dla mnie.

W SPA dostępne są także zabiegi marki THALGO. Miałam okazję skorzystać z kojącego zabiegu na twarz, oczywiście także zakończonego wspaniale wykonanym masażem, który poprawił koloryt skóry, wyciszył mnie i zrelaksował.


Nie zapomnieliśmy oczywiście o regularnym piciu wody PIENIAWY, koniecznie przez słomkę, wierząc, że będzie niezastąpionym panaceum na wiele dolegliwości.
Trochę zatem historii… Początek zainteresowania polanickimi źródłami przypada na czasy średniowiecza. Pierwszy zapis zachwalający walory lecznicze i smakowe wód z tej okolicy pochodzi z kroniki Ziemi Kłodzkiej Georgiusa Aeluriusa z 1625 r. Woda gościła na szlacheckich i magnackich stołach. Lecznicze właściwości wody docenili jezuici, do których Polanica należała ponad 170 lat! To oni zaczęli eksploatację źródeł na szerszą skalę, i to im Polanica zawdzięcza rozwój oraz przetrwanie w okresie najazdu wojsk szwedzkich podczas wojny 30-letniej i późniejszego „potopu”.
W 1773 roku zakon rozwiązano i wieś wraz ze źródłami trafiła do rąk pruskich. W XIX wieku do Polanicy przyjażdżali nie tylko kuracjusze, ale też śmietanka towarzyska zgodnie z modą na wyjazdy „do wód”. Od 1883 roku zaczyna tu działać rozlewalnia wód mineralnych. W latach 1904 – 1905 dokonano dwóch odwiertów, które eksploatowane są bez przerwy do dzisiaj. To źródła „Wielka Pieniawa” i „Pieniawa Józefa” (obecnie Staropolanka). Wraz z ich odkryciem wzrosła popularność polanickich źródeł. Przed II wojną światową zjeżdżali do nich kuracjusze z całej Europy, a tutejsza woda była eksportowana nawet do USA Polanickie uzdrowiska na szczęście nie ucierpiały podczas II wojny światowe. W 1946 ruszyła produkcja wody, która znana jest dziś jako STAROPOLANKA. Wkrótce zaczęto do butelek rozlewać także leczniczą „Wielką Pieniawę”. Nowy rozdział w naszej historii przyniósł rok 1974. Z połączenia uzdrowisk w Polanicy, Dusznikach i Kudowie powstał Zespół Uzdrowisk Kłodzkich SA istniejący do dziś jako Uzdrowiska Kłodzkie SA. Od tego czasu źródła z Kotliny Kłodzkiej cieszą się dużą popularnością.
Podziemne źródła tej cennej wody znajdują się w sercu Gór Stołowych. Jak powstają? Dzięki opadom, systematycznie zasilającym odnawialne złoża wody. Jednak deszcz lub śnieg padający w Górach Stołowych to dopiero początek cyklu, który może trwać nawet kilka tysięcy lat! Woda powoli przesiąka w głąb ziemi, aż dociera do skał osadowych, głównie piaskowców i margli. Wypełnia szczeliny skalne i ścieka nimi, tworząc podziemne źródła. Na powierzchnię wydostaje się samoczynnie (są to tzw. wypływy artezyjskie) albo jest czerpana przez specjalnie wykonane odwierty.
Krystaliczna czystość to efekt powolnego przesączania się wody przez naturalny filtr skalny. W czasie tej żmudnej wędrówki woda rozpuszcza minerały zawarte w skałach, nabierając przy tym ich właściwości – staje się mineralna! Dodatkowo z wrzącego wnętrza ziemi ulatnia się dwutlenek węgla, który w sposób naturalny nagazowuje wodę. W ten sposób powstają słynne polanickie szczawy.
WRZOS JESIENNY WYSŁANNIK PRZYRODY
„-Pozwoliłem sobie przynieść kwiaty, może nieodpowiednie jak na wizytę, ale odpowiednie dla pani..
-Wrzos?…
-Praktyczne prawda? Trzyma się bez wody… Nazywam panią wrzos, bo jest pani prosta i skromna, a jednak pełna czaru, mocna i delikatna zarazem, jest pani kwiatem z odludzia…”
Fragment z powieści „Wrzos” Marii Rodziewiczówny:
Była to jedna z ulubionych powieść mojej Babci Toli, która na początku skrzętnie zbierała wycinki z gazety kolejnych odcinków. Potem miała już książkę, do której często powracała.
Wrzos zawsze gości u mnie w ogrodzie jak tylko zaczyna się wrzesień. Niewątpliwie umila widok, zwłaszcza teraz, pod koniec października, kiedy większość liści już opadło. Na tle zielonej trawy, hedery oraz przekwitłych hortensji prezentuje się szacownie.

Wrzos jest jest symbolem siły, odporności i długowieczności. Symbolizuje również rozmyślania i utopijne marzenia wielbiciela samotnych przechadzek Jean-Jacquesa Rousseau, który tak trafnie wyraził opinię na temat emocjonalności zapachu, pod którą się podpisuję.
Wrzos oznacza też trwałość i siłę miłości, jednak tkwi w nim zawsze nuta pożądania. W średniowieczu podróżni zabierali ze sobą w drogę wrzos dla ochrony przed złodziejami. Noszono go w woreczkach jako amulet aby zapewnić sobie dobre zdrowie i wigor do późnej starości.

Wrzos został wprowadzony do lecznictwa w XV wieku przez niemieckiego lekarza, Brunschwygka. Kwiaty wrzosu oraz ziele zebrane w początkowym okresie kwitnienia i wysuszone są źródłem związków polifenolowych, garbników, olejków, związków mineralnych, w tym cennego dla zdrowia krzemu i potasu. Kwiaty tej rośliny stosuje się jako lek moczopędny, odkaża drogi moczowe. W pielęgnacji skóry docenia się jej walory ściągające oraz odkażające. Można więc przygotować herbatkę wrzosową i raczyć się jej zdrowotnymi walorami.
Istnieje też pił piwo wrzosowe, nie miałam jednak okazji go spróbować. Ale za to miód z wrzosu bardzo polecam. Może wkrótce też na bazie tej rośliny przygotuję jakiś eliksir piękności. Mam już nawet nazwę: DONNA ERICA dla cery problemowej o właściwościach antyseptycznych. Zobaczę czy zadziała i pomoże mojej skórze.
Przesyłam pozdrowienia i polecam zgłębianie wiedzy na temat roślin, które są najlepszym źródłem zdrowia i właściwej pielęgnacji w duchu EKO.


Ponieważ moje przekąski muszą być zawsze nie tylko zdrowe, ale też kolorowe i piękne, więc tym razem przygotowałam pęczak z figami, które przypominają mi włoskie klimaty. Buon Appetito!
O ROŻY SYMBOLIZUJĄCEJ PIĘKNO I MIŁOŚĆ
JANE IREADALE – WARSZTATY MAKIJAŻU MINERALNEGO
SEXY DANCE I SAMBA – CZAS DLA KOBIET!
EKOLOGICZNY MAKIJAŻ WEDŁUG JANE IREDALE
Jane Iredale to słynna amerykańska makijażystka oraz twórczyni marki kosmetyków do makijażu mineralnego, który jest makijażem pielęgnacyjnym a nawet leczniczym. Firma powstała w 1994 roku.

Zaproszono nas na konferencję prasową do PROTEA ART AKADEMII MAKIJAŻU MINERALNEGO do Wilanowa, gdzie poznać można tajniki wizażu. Skorzystać tu będzie można z indywidualnej profesjonalnej lekcji makijażu, doboru odpowiedniej kolorystyki i kosmetyków. Dostępne są także półroczne szkolenia, zakończone dyplomem Makeup Artist Makijażu Mineralnego oraz jednodniowe lub kilkudniowe warsztaty Makeup Minerals poświęcone makijażowi kosmetycznemu oraz medycznemu.


Podczas konferencji o marce i ciekawych innowacyjnych kosmetykach opowiedziała p. Joanna. Zainteresowanie wzbudziły receptury kosmetyków Jane Iredale, które są na bazie ekologicznych składników, minerałów oraz witamin. Zatem nie tylko upiększają, kamuflują ale także chronią i leczą naszą skórę. Szczególnie zwrócić należy uwagę na minerały w płynie i mineralne pudry sypkie oraz prasowane, które odbijają światło. Efektem ich zastosowania jest rozświetlenie skóry.

Opakowania kosmetyków poddawane są biodegradacji. Pędzle są wykonane z antyalergicznego specjalnie przycinanego włosia. Ciekawym kosmetykiem jest niewątpliwie pomadka Jane Iredale, która w zależności od pH skóry, nadaje ustom właściwą intensywność koloru. Ma lekką konsystencję, którą nie wyczuwa się na ustach. Maskara do rzęs w tubce ze szczoteczką, którą możemy wyginać w różne strony, też zwróciła uwagę dziennikarek.

Trzeba zaznaczyć, że kosmetyki mineralne tej marki nadają się do makijażu nawet telewizyjnego, o czym mogłam przekonać się na własnej skórze, pojawiając się w nim na planie mojego programu tv. Rzeczywiście moja skóra, która wymaga kamuflażu z powodu niedoskonałości i przebarwień, prezentowała się dobrze! Miałam możliwość skorzystania nie tylko z makijażu, który wykonała Pani Magda.

Był delikatny, dziewczęcy, taki jak lubię! Bez przerysowania. Dobrze prezentował się w błysku fleszy i kamery.

Zwieńczeniem tego miłego spotkania, podczas którego miałyśmy możliwość przetestowania wysokiej klasy kosmetyki eko, zapewniające nie tylko efekt upiększający, ale także ochronny, była henna brwi oraz ich skrupulatna korekta. Więcej na temat marki Jane Iredale oraz spotkania niebawem w moim autorskim programie TV. Zapraszamy!
Tamara Gotowicka, Beauty Coach
FRENCH TOUCH czyli zaproszenie do odkrywania Francji
„French Touch” to już trzecia edycja dni Francji w Polsce. Z tej okazji zaproszono nas na konferencję prasową do Ambasady Francji w Warszawie poświęconą temu wydarzeniu, które rozpoczyna się w dniu dzisiejszym, 7 września i potrwa do 7 października 2017 r. W tym czasie będzie można skorzystać z wyjątkowych ofert i promocji przygotowanych przez Partnerów French Touch. Ten niezwykle ciekawy projekt umożliwia odkrywanie Francji, jej bogactwa kulturowego oraz stylu życia a’ la Francaise.

Przywitał nas ambasador, Pierre Levy, przybliżając ideę tej edycji. Zwrócił uwagę na więzi łączące Polskę z Francją na przestrzeni wieków.

Z czym kojarzymy Francję? To trudne pytanie by odpowiedzieć jednym zdaniem. Z modą? Sztuką? Filmem? Kuchnią? Serami? O nich opowiadał prezes znanej marki President.

Francja to także przemysł kosmetyczny, którego produkty doceniają kobiety i mężczyźni na całym świecie. Nową markę kosmetyków kolorowych – Lorigine Minerals zaprezentował prezes firmy Andrzej Piasecki.



A o fascynacji Francją, która zawsze spełnia marzenia, a nawet poprawia nastrój, opowiedziała nam Grażyna Torbicka. Wspominała pierwszą podróż do Paryża z rodzicami, którą odbyła w wieku 10 lat. Pięknie, wręcz filmowo…. wprowadziła nas w klimat tej sentymentalnej podróży. Nie zabrakło odniesienia do czasów szkolnych, kiedy to w liceum Batorego zdawała maturę z francuskiego u ulubionej, dystyngowanej nauczycielki, nazywanej – Madame, która przybliżyła uczniom atmosferę i styl tego kraju. A w życiu zawodowym dziennikarka ma liczne kontakty z kulturą Francji, jeżdżąc na festiwale filmowe przygotowując z nich relacje.
Z wielu ciekawostek dotyczących Francji warto wiedzieć, że to właśnie z tego kraju wywodzi się zwyczaj noszenia białej sukni do ślubu. A pomysłodawczynią baletek była Rose Repetto, matka słynnego tancerza i choreografa Rolanda Petita. Sława baletek rozprzestrzeniła się i wyszła nawet poza teatr i balet. Pierwsze buty Rose Repetto stworzyła na zamówienie wschodzącej wówczas gwiazdy Brigitte Bardot. Aktorka zagrała w nich w kultowym filmie „I BÓG STWORZYŁ KOBIETĘ”. W ten sposób zapoczątkowano modę na noszenie … balerin, która trwa do dziś! Francja to państwo ponad 40 tys zamków, pałaców i dworów… I wyliczać tak można długo…

Ja w Ambasadzie Francuskiej czuję się, jak u siebie. Chcę przypomnieć, że kilka razy miałam wielką przyjemność wystąpić z prezentacją dotyczącą rynku kosmetycznego w Polsce, którą przygotowałam dla firm francuskich. W tym roku także miałam okazję by zaprezentować rynek kosmetyków naturalnych oraz działania edukacyjne naszego wydawnictwa, w tym WARSZTATY TWORZENIA KOSMETYKÓW NATURALNYCH, które spotkały się z dużym zainteresowaniem Gości z Francji. AU REVOUR!
Tamara Gotowicka

NAJCZULSZE SPOTKANIA I KOSMETYKI, KTÓRE JE UMILĄ

William Kentridge – La Dolce Vita II, 2016
W przekonaniu Ortegi y Gasset’a równość płci to mit,”wewnętrzność, którą odkrywamy w ciele kobiety i którą nazywamy kobietą przedstawia się nam od samego początku jako forma człowieczeństwa niższa od męskiej. Ortega podejmując kwestie różnic między męskością i kobiecością odnosi się nie tyle do fizycznego wymiaru, co do wnętrza. Cechą konstytuującą elementarną kobiecość jest w jego przekonaniu esencjonalna niejasność: „w kobiecym wnętrzu nie ma północy i południa: jest wieczny zmierzch i brzask. Jest sekretem sama dla siebie. Wobec sztywnych męskich konturów, kobieca wewnętrzność zdaje się posiadać jedynie płynne, delikatne linie. Niejasność jak chmura ma zaokrąglone kształty. Odpowiadają temu linie ciała kobiecego, pełne najdelikatniejszych krzywizn – Włosi nazywają to morbidezza…”
Jeśli spytamy, na co mężczyźni najczęściej zwracają uwagę podczas pierwszego spotkania, to będą to oczy. One mówią o nas najwięcej. Spojrzenie wyraża nasze emocje. Zdradza niestety więcej niż chcemy. Dlatego tak ważne dla kobiet jest aby nasze rzęsy zachwycały. Coraz więcej z nas decyduje się na sztuczne rzęsy, chociaż są z naturalnego już nawet tworzywa. Faktycznie wyglądają zachwycająco. Możemy też stosować specjalistyczne odżywki do rzęs, które w kilka tygodni poprawią ich kondycję i sprawią, że staną się zdecydowanie dłuższe niż były. Ale efekt nie jest stały. Zabiegi trzeba powtarzać. Testujemy też nowe maskary. Właśnie pojawiła się ciekawa propozycja MARK maskara firmy Avon.

Idealna jest do pogrubienia rzęs i posiada trzy stopnie dozowania kosmetyku. Pierwszy stopień delikatnie pogrubia.
Drugi-pogrubia mocniej i zagęszcza, tworząc efekt sztucznych rzęs.
Trzecie stopień daje najintensywniejszy efekt. Ale trzeba mieć długie, zdrowe rzęsy, bo w przeciwnym razie zbyt skleja i obciąża rzęsy. Jest jeden minus trójstopniowej technologii – kiedy używamy stopnia 2. lub 3. i chcemy potem przejść do 1., to i tak mamy na szczoteczce dużo tuszu, który pozostał na niej z poprzednich stopni. Zatem trzeba uważać i precyzyjnie nanosić tusz na rzęsy.
Kolejnym kosmetykiem, bez którego nie wyobrażam sobie życia jest samoopalacz. Stosuję go przez cały rok. Na nogi i dekolt. Testuję co tylko pojawia się na rynku. Moim dotychczasowym faworytem był kosmetyk w piance Dax Cosmetics. Niestety trudno go dostać i właśnie trafiłam na kolejną nowość tej marki – OLEJKOWY BALSAM BRĄZUJĄCY. Ma lekką konsystencję mleczka, co ważne! jest o przyjemnym zapachu. Równomiernie się rozprowadza i nie pozostawia smug na skórze. Jedyny mankament, że należy go stosować przynajmniej co drugi dzień, żeby było widać właściwy efekt. Ale jak wspomniałam, ma przyjemny zapach więc można go nanosić często, tym bardziej, że oprócz tego, że poprawia koloryt skóry, to ją nawilża i ujędrnia. Więc działa wszechstronnie.


A na koniec o ciekawym produkcie firmy Dermika, który przyciągnął moją uwagę. Jest to krem BEAUTY EXPRESS ULTRATERAPIA PUNKTOWA na zmarszczki mimiczne.

No właśnie, jestem doskonałym przykładem osoby mającej problem ze zmarszczkami mimicznymi w okolicy ust, tzw. bruzdy nosowej i lwiej zmarszczki (jak widać na dołączonym zdjęciu). Są one wynikiem mojej ekspresyjnej mimiki twarzy, która okazuje każdą emocję w sposób niemal teatralny. Tak, jestem TYPEM EMOCJONALNYM! Impulsem do tworzenia się tych zmarszczek jest powtarzający się mikroskurcz mięśni, który utrwala zmiany w strukturze skóry. Z czasem w tych miejscach pojawiają się bruzdy.

W preparacie, który stosuję od 3 tygodni punktowo, czyli wyłącznie na te dwa obszary skóry, wykorzystano składniki, które trafiają do neuropeptydów, aby zablokować komunikację miedzy neuronami a komórkami mięśniowymi. Zobaczymy, jaki efekt przyniesie ten kosmetyk.

Póki co, jak w dzieciństwie wróżę z listków akacji: KOCHA, LUBI, SZANUJE… ecc i mam nadzieję, że pomimo tych drobnych niedoskonałości moje inne cechy, walory… będą doceniane przez mojego PRINCIPE AZZURRO. Dlatego nie zaprzątam sobie głowy zmarszczkami, cieszę się przyrodą, a zwłaszcza roślinami w moim ogródku, których dary wykorzystuję do tworzenia eliksirów. Rozmaryn, mięta, lawenda… Czujecie ten zapach… Si… Zapach śródziemnomorskich krain, do których Was zabieram.


Eliksiry zaprezentuję podczas najbliższych WARSZTATÓW TWORZENIA KOSMETYKÓW NATURALNYCH O PIĘKNYCH ZAPACHACH dla NIEJ I dla NIEGO. Będą to produkty sensualne, działające niczym afrodyzjaki. A wszystko to z literaturą, malarstwem i muzyką w tle. Zbieram też materiały, robię sesje zdjęciowe, tworzę scenariusz programu telewizyjnego, który niebawem ukazywać się będzie cyklicznie. DOLCE VITA CON AMORE! Tego Wam wszystkim życzę. BO MIŁOŚĆ USKRZYDLA I JEST NAJWAŻNIEJSZĄ WARTOŚCIĄ W ŻYCIU!
Tamara Gotowicka

JARZĘBINA W KOSMETYKACH DIY
Jarzębina jest symbolem tęsknoty, miłości, wrażliwości i rozterek. Jeśli je mamy, podobno warto się do niej przytulić…

Cieszy oczy czerwonymi owocami, które nie tylko przeozdabiają świat, ale także są pożywieniem dla ptaków i dzikich zwierząt.

Ciekawe są związane z nią rytuały. W Anglii jarzębinę ceniono za to, że odstraszać miała czarownice. Jej gałązkę trzymano też przy wezgłowiu łóżka na dobry sen. W mitologii nordyckiej pierwsza kobieta powstała właśnie z jarzębiny. Wedle mitologii greckiej Hebe, córka Zeusa i Hery oraz bogini młodości, która podawała bogom ambrozję, pewnego dnia straciła kielich, który odebrał jej demon. Zeus wysłał więc orła, w trakcie walki z demonem, w każdym miejscu, gdzie spadła jego kropla krwi, wyrastała jarzębina. Według tej legendy liście jarzębiny przypominają pióra ptaka, a owoce – krople krwi.
Jarzębinę kojarzę z Podkową Leśną i babcią, która ją lubiła. W dzieciństwie w podkowiańskim ogrodzie, zrywałyśmy jej owoce i robiłyśmy korale. Patrzę na nią z okna z sentymentem. A jak widzę czerwone owoce, to wiem, że niedługo jesień.

Jeśli chodzi o właściwości zdrowotne to jarzębinę stosujemy w leczeniu chorób nerek, wątroby, w zaburzeniach trawiennych i krążenia. Oprócz witaminy C, jarzębina zawiera kwasy organiczne i antocyjany.
W tym roku postanowiłam wykorzystać jej właściwości pielęgnacyjne i przygotować maseczkę oraz tonik, które zaprezentuję na kolejnych WARSZTATACH TWORZENIA KOSMETYKÓW NATURALNYCH. Mam też w planach krem jarzębinowy. A zważywszy, że jej owoce są bogate w witaminę C (podobnie jak owoce róży, bo je zresztą przypominają), którą moja skóra uwielbia, wiem że to będą doskonale dla mnie produkty. Również ze względu na działanie przeciwzapalne. Oprócz witaminy C owoce jarzębiny zawierają witaminę P, która uszczelnia i wzmacnia śródbłonki naczyń krwionośnych oraz wzmaga działanie witaminy C. Owoce jarzębiny zawierają też sorbitol regulujący procesy odnowy komórek, który wygładza i nawilża skórę. Dodatkowo kwas sorbowy jest konserwantem i hamuje rozwój bakterii oraz grzybów. Z kolei flawonoidy, kwasy, sole mineralne działają antyseptycznie, a przy dłuższym stosowaniu wybielają skórę.

Tonik możemy przygotować z gotowej, suszonej jarzębiny, dostępnej w sklepach zielarskich i jej odwarem przemywać skórę (1 łyżka owoców na 200 ml wody). Zalecany zwłaszcza do pielęgnacji skóry z rozszerzonymi naczyniami i wypryskami.

Ja zebrałam owoce jarzębiny z ogrodowego drzewa i gotowałam je ok. 5 minut wraz z moją ulubioną lawendą (MÓJ AUTORSKI POMYSŁ, DOTĄD NIGDZIE O TAKIM ZESTAWIE NIE CZYTAŁAM!), której piękny aromat wypełnił kuchnię. I czuję go nadal w trakcie stosowania toniku, który przechowuję w lodówce. Spryskuję nim twarz oraz dekolt. Rano jest jak zimny prysznic, dla pobudzenia, a wieczorem dla ukojenia… Recepturę toniku można wzbogacić witaminami i olejkami zapachowymi. Natomiast z reszty ugotowanych owoców postanowiłam zrobić maseczkę. Dla wzmocnienia efektu jej działania, można dodać do niej ulubiony olej i kilka kropli witaminy A i E. Walorem jarzębinowej maseczki jest nie tylko odżywienie i nawilżenie skóry, ale także działanie przeciwzapalne i rozjaśniające. Zatem warto ją stosować regularnie. Moja maseczka pachniała lawendą, wyciszając i kołysząc mnie do snu… Jeśli chcecie nauczyć się, jak przygotowywać kosmetyki naturalne, to zapraszam na nasze WARSZTATY TWORZENIA KOSMETYKÓW NATURALNYCH O PIĘKNYCH ZAPACHACH.

„Czerwone korale, czerwone niczym wino
Korale z polnej jarzębiny…” dla naszej URODY!

Tamara Gotowicka, BEAUTY COACH, redaktor naczelna KOSMETYKA I KSOMETOLOGIA
TAMARA GOTOWICKA, BEAUTY COACH, wydawca i redaktor naczelna czasopisma „KOSMETYKA I KOSMETOLOGIA”. Autorka pierwszego w Polsce podręcznika do nauki języka angielskiego branży kosmetycznej „ENGLISH FOR BEAUTY THERAPISTS (wyd. PZWL). Pomysłodawczyni pierwszego w Polsce kalendarza z perfumami i historią perfumiarstwa. Autorka programu WARSZTATÓW TWORZENIA KOSMETYKÓW NATURALNYCH O PIĘKNYCH ZAPACHACH. 
