PSYCHOCOSMETOLOGY APERITIVO – KOSMETYKI BOOSTER, LAST MINUTE I KOJĄCY ZAPACH LAWENDY

W czasie koronawirusa, zamknięci w domach, niespokojni, niepewni, niedotlenieni możemy mieć problemy ze skórą. Szarawy, niezdrowy odcień, niedoskonałości można zakamuflować stosując kosmetyki typu booster, czyli takie, które zadziałają w szybkim tempie. Oto moje propozycje. Do tego polecam zapach lawendy, która wyciszy układ nerwowy, zrelaksuje, a przy okazji działa na katar i przeziębiebie.

CAPTAIN ANDY O SZCZĘŚCIU I PASJI – APERITIVO Z PSYCHOCOSMETOLOGY INTERVIEW

O szczęściu, które jest w zasięgu ręki, pasjach, wytrwałości w dążeniu do celu. „Jestem życiem”, kapitanem swojego losu, podkreśla Andy. Bowiem ŻYCIE jest cudem, które przydarza się nam i warto z niego skorzystać, czerpać, jak najwięcej się da. Oddychajmy i dotleniajmy się. To MUST HAVE dla naszych szarych komórek, aby uniknąć znurzenia, a przede wszystkim demencji, bowiem coraz dłużej żyjemy.

Captain Andy zaprasza nas w ten rejs… Carpe Diem!

Specjalny Rabat 25 % na książkę i ebook.  Po wejściu na stronę https://captainandy.co  

na początku dokonywania zakupu trzeba wpisać kod rabatowy: beauty

 

CAPTAIN ANDY

Kurs na życie

według

Andrzeja Jankowskiego

 Andrzej Jankowski / CAPTAIN ANDY – pisarz i żeglarz. Absolwent Oxford University. Były dyplomata i doradca biznesowy. Od kilku lat w nieustającej, morskiej podróży po świecie. Na ostatnim- marcowym – Międzynarodowym Kongresie Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych i Medycyny Anti-Aging wystąpił jako mówca motywacyjny. Pandemia zatrzymała go na lądzie – więc znalazł czas, aby podzielić się swoimi przemyśleniami na temat życia w czasie i po sztormie…

Tekst: BRYGIDA REKOWSKA 

Kiedy pięć lat temu wyruszałem w swój (trwający ciągle) rejs dookoła świata – zadzwonił do mnie przyjaciel i prawie krzycząc przekonywał – że ten wyjazd, w tym momencie jest złym, nieracjonalnym pomysłem. Że powinienem zostać, walczyć o swoje sprawy materialne, że dużo tracę. A ja miałem poczucie, że nie takie walki chcę w życiu staczać – nie chcę skończyć w szpitalu z problemami kardiologicznymi czy neurologicznymi…. Dzisiaj myślę – zwłaszcza w obliczu tego co się teraz dzieje na świecie – że wspomnienia, wrażenia, doświadczenia i przygody jakie przeżyłem w przeciągu tych pięciu lat są bezcenne, znacznie cenniejsze od kluczyków do porsche, które z każdym dniem tylko traci na wartości…

Najlepszym sposobem sztuki przetrwania jest samo życie

Przyjechałem do Warszawy na trochę – i zupełnie niespodziewanie zostałem na dłużej. Ten czas jest paradoksalnie bardzo dobrym czasem w moim życiu.  Wreszcie się  bezkarnie wysypiam, mam też możliwość pisania kolejnej  książki. Robię szkolenia dla firm online. Mieszkam, gotuję, żyję! Śledzę jak każdy i analizuję to co się dzieje na świecie, ale staram się jak najlepiej wykorzystać ten przystanek- czas jaki los mi ofiarował. Nigdy nie narzekam, nie mam do nikogo pretensji, nie oczekuję od nikogo pomocy – staram się sam zorganizować i dostosować jak najlepiej do rzeczywistości zewnętrznej, nawet tak trudnej i niespodziewanej jak teraz. Jako Kapitan nauczyłem się być zawczasu przygotowanym do wszelkich sztormów i zmian pogody. Każdy z nas jest kapitanem swojego życia, ale i kapitanem swojej rodziny i  współpracowników.

Andrzej Jankowski w rozmowie z dr Barbarą Walkiewicz  Cyrańską – Prezes Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych na XXI Międzynarodowym Kongresie SLDE i Medycyny Anti-Aging, Warszawa 08.03.2020 r.

 

Zasady Dobrej Praktyki Capitana Andy: niezbędnik przetrwania  na czas kryzysu  i nie tylko…

Najlepiej omijać sztormy– ale jak już nam się zdarzy, taki nieprzewidziany, to warto być przygotowanym. Tego nauczyłem się na morzu, te zasady stosuję też na lądzie.

  1. Zapasy prowiantu, wody, zapałek, świec itd. itp. – taki niezbędnik pomaga przetrwać różne niespodziewane przerwy: w dostawie wody czy prądu, ale i w sytuacji choroby i kiedy nie możemy, jak teraz, opuszczać domu przez jakiś czas.
  2. Dbanie o zdrowie, odporność i kondycję fizyczną to najlepsza inwestycja.
  3. Higiena psychiczna. Kiedy w czasie któryś regat Sydney – Hobart przytrafił się groźny sztorm – wiele jachtów zatonęło, ale jedna załoga walczyła szczególnie odważnie. Gdy kapitan zauważył, że morale załogi spada, zabronił słuchania komunikatów o niebezpieczeństwie nadawanych cały czas dookoła. Odcięci od złych wiadomości – które osłabiały ich wolę walki – przetrwali.
  4. Warto być konsekwentnym, ale nie upartym, przystosowywać się do sytuacji i zmieniać kurs w miarę potrzeby. Właściwie i adekwatnie do sytuacji ustawiać priorytety.
  5. Nie obwiniaj o nic nikogo i nie domagaj się niczego. Nie oczekuj, że ktoś za Ciebie rozwiąże twoje problemy i zajmie się twoimi sprawami . Ty jesteś swoim najlepszym przyjacielem i kapitanem swojego życia.
  6. Sztuka przetrwania polega na … przetrwaniu. Nie skupiaj się na niedogodnościach tylko na organizowaniu tego na co masz wpływ.
  7. Celebruj życie. Każdy sztorm, nawet taki jak ten, teraz, kiedyś się skończy – wtedy docenimy spokój, normalność.

 

OCEAN INDYJSKI / fragment książki „Nazywam się Życie”  Andrzeja Jankowskiego

Nad zatoką Arugam Bay, na wschodnim wybrzeżu Sri Lanki, zapada już wieczór. Siedzimy nad samym brzegiem ciepłego Oceanu Indyjskiego. Razem z nami guru światowego surfingu, lokalny mistrz, który od kilku godzin opowiada nam o życiu na wyspie, o oceanie, o fali…

– Czy możesz nam opowiedzieć o tsunami, tym sprzed kilku lat? – pytam niefrasobliwie, jakbym zagadnął przechodnia o drogę.

Twarz surfera nagle poważnieje. W oczach pojawiają się łzy. Nagle siedzi przed nami inny człowiek. Nie ma mistrza, zniknął. Jest ofiara, chłopiec, jakby bezsilny wobec tego, co się stało. Nie mogę uwierzyć w tę przemianę.

– Straciłem w tsunami rodzonego brata – wyrzuca z siebie łamiącym się głosem. – W naszej wiosce zginęło kilkaset osób. Widziałem, kiedy fala dochodziła do wybrzeża. Jestem bardzo silny, więc w ciągu kilku sekund wdrapałem się na palmę kokosową.

Co mnie podkusiło, żeby o to zapytać – myślę teraz i czuję się winny, że musi przeżywać to raz jeszcze. Ale jest już za późno.

– Wbiłem palce w pień tak mocno, jak tylko mogłem – kontynuuje. A pode mną rozgrywał się dramat i sceny z piekła rodem. Moja sąsiadka z półrocznym płaczącym niemowlakiem wyła i prosiła o pomoc, a ja nic nie zrobiłem! Gdybym skoczył, to też bym zginął. Nie skoczyłem i… – głos mu się łamie – rozumiesz? Rozumiesz?

Milknie, mocno wzruszony. Nastaje nieznośna, niewygodna dla wszystkich cisza. Żadne słowa pocieszenia z naszej strony nie miałyby sensu. …

Pisk dziewczyn rozlega się tak niespodziewanie, że aż podskakuję na hamaku. Ale szybko orientuję się, że to nie pisk przerażenia, a radości, bo słyszę także śmiech. Patrzę w dół i nie wierzę własnym oczom. Z piasku, wprost spod naszych stóp, wychodzą maleńkie, kilkucentymetrowe żółwiki. Właśnie się wykluły z jaj. Siedem żółwich maluchów z lewej, dziesięć z prawej, dwadzieścia z przodu i nagle cały piasek wokół zaczyna się ruszać, jakby falował. Nasi lokalni gospodarze podają nam już wiadra pełne morskiej wody, pokazując, jak podnosić delikatny tułów żółwika, żeby go nie uszkodzić. W naszych dłoniach te małe radosne stworzenia machają bezradnie łapkami w powietrzu jak nakręcone zabawki. Dopiero włożone do wody odzyskują pewność sie- bie. Żółwiki dziesiątkami trafiają do wiader, a następnie do oceanu. Akcja ratunkowo-transportowa kończy się po godzinie.

Siadamy zmęczeni i szczęśliwi na piasku oświetlonym srebrzyście przez wysoko wiszący księżyc. Plaża jest poprzecinana dziesiątkami małych kolein, śladach po mozołach dzielnych żółwich dzieci. Patrzę na mistrza, a on na mnie. Myślimy teraz o tym samym i obaj jednocześnie zaczynamy się śmiać. Przed momentem rozmawialiśmy o śmierci, a parę chwil później staliśmy się świadkami narodzin życia.

Życie. Znam je od urodzenia i jestem dzięki niemu tu, na naszej Ziemi. Życie przetestowało przede mną miliony różnych form istnienia, więc cieszę się wzrokiem, słuchem, dotykiem, smakiem, powonieniem, a także wieloma umiejętnościami. Myślę, piszę i czytam, a przede wszystkim czuję, oddycham i jestem wewnątrz, a nie obok. My name is life – myślę najpierw po angielsku. Po chwili mówię do siebie głośno: Nazywam się życie. Ty też nazywasz się życie. Jesteśmy tym samym. Ty i ja. Jesteśmy życiem. Jesteśmy ludźmi, ale należymy także do wspaniałego królestwa zwierząt. One, tak jak my, są żywe, jak rośliny, jak ocean i jak wszechświat. Ziemia nie tylko jest pełna życia, Ziemia jest życiem. Cały wszechświat jest jednością. Wszystko jest życiem, a my jego wspaniałą częścią. 

 

 

 

 

 

 

 

 

WITOLD CASETTI O STRUCTOGRAMIE-PSYCHOCOSMETOLOGY APERITIVO INTERVIEW

 

Structogram to system treningowy wywodzący się ze Szwajcarii. Amerykański profesor Paul Mc Lean z Instytutu ds Ewolucji i Zachowań mózgu wykazał zależność pomiędzy strukturą mózgu a charakterem i zachowaniami.

Jak powiadał Hipokrates: Z mózgu i tylko z mózgu wywodzą się nasze przyjemności, radości, bóle i cierpienia. Poprzez mózg myślimy, widzimy i słyszymy… Dodam, że też czujemy zapachy. Zapraszamy do poznania Structogramu i wzięcia udziału w workshopie organizowanym 26 maja br. przez Witolda Casettiego.

DR ANDRZEJ IGNACIUK-APERITIVO PSYCHOCOSMETOLOGY INTERVIEW

Gościem Psychocosmetology Aperitivo był dr Andrzej Ignaciuk, lekarz Medycyny Estetycznej, od 26 lat prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging, organizator Kongresu Medycyny Estetycznej w Warszawie. W 2019 roku został mianowany prezesem Międzynarodowej Unii Medycyny Estetycznej, zrzeszającej 32 kraje posiadające towarzystwa naukowe z zakresu medycyny estetycznej.

Rozmawialiśmy nie tylko o szeroko pojętym pięknie, włoskiej estetyce, ponieważ pan doktor studiował w Rzymie i bliskie są mu klimaty tamtejszej elegancji i stylu życia – tzw. dolce vita, ale także jak zadbać o nasz system odpornościowy i dobry styl życia.

Jeśli chodzi o zapachy, jego ulubionym jest woń bzu, włoskiego jaśminu oraz zwraca uwagę na wykwintne perfumy, zwłaszcza męskie, które są doskonałym uzupełnieniem włoskiej elegancji.

Zapraszamy!

DR MARCIN FABJAŃSKI – APERITIVO PSYCHOCOSMETOLOGY INTERVIEW

Dzisiejszym Gościem Psychocosmetology Aperitivo był dr Marcin Fabjański, filozof, autor książki „Uwolnij się! Dobre życie według Siedmiu Filozofów – Terapeutów” (wyd. Znak 2020).  Założyciel Apenińskiej Szkoły Żywej Filozofii we Włoszech.

Co na temat szczęścia mówią filozofowie? Jak być szczęśliwym i poczuć płynący w nas strumień świadomości?  Z siedmiu ulubionych Marcina Fabjańskiego filozofów – terapeutów, uwagę skupiliśmy na myślach francuskiego filozofa okresu renesansu, związanego też z Italią, Michel de Montaigne (1557-1570).

 

LYDIA SARFATI – APERITIVO PSYCHOCOSMETOLOGY INTERVIEW

Today PSYCHOCOSMETOLOGY APERITIVO live interview with Lydia Sarfati from New York, the founder of Repêchage Cosmetics (40 years on the market) and SPA concept in USA. The author of the famous book on beauty business – SUCCESS AT YOUR FINGERTIPS.

Dzisiejsze Aperitivo z Psychokosmetologią zaszczyci – Lydia Sarfati, właścicielka imperium kosmetycznego Repêchage (40 lat na rynku), twórczyni idei SPA w Stanach Zjednoczonych, Honorowy Członek Esthetic America and Cidesco Federation USA. Prosto z Nowego Jorku. Autorka książki „Sukces na wyciągnięcie ręki”.

Ostatni mój wywiad ukazał się w 2007 r. w „Kosmetyce i Kosmetologii”, zobaczymy zatem, co nowego pojawiło się od tamtej pory i porozmawiamy o szeroko pojętym pięknie, zdrowym stylu życia, pasjach i zapachach Lydii Sarfati.

Jej ulubiony zapach, to zapach bzu i dżemu: jagodowego, malinowego, który przygotowywała Mama.

LYDIA SAFRATI: Wszystko, co robię, robię z miłością

 

Wywiad z Lydią Sarfati na łamach mojej „KOSMETYKI I KOSMETOLOGII” z 2007 roku oraz dedykacja do jej książki „Sukces w zasięgu ręki”. Wspaniała książka z licznymi wskazówkami dotyczącymi samorozwoju, z cennymi wskazówkami, jak prowadzić business.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

dr BARBARA PARDA, AESTHETIC MEDICINE-APERITIVO PSYCHOCOSMETOLOGY INTERVIEW

Psychocosmetology Aperitivo with dr Barbara Parda – Głomska, psychiatrist, the owner of Aesthetic Medicine Clinic. The extraordinary, charismatic personality. The doctor who treats soul nad body disorders.

Her favourite smell? Lilly, gelsomine and lemon grass.

Psychokosmetologią Aperitivo, wywiad live z dr Barbarą Parda, lekarzem psychiatrą i właścicielką kliniki medycyny estetycznej. dr Parda opowie o najnowszych metodach poprawiających naszą urodę. Nie obeszło się bez akcentów włoskich, tak bliskich memu sercu.

Jej ulubiony zapach? Zapach bzu, jaśminu i trawy cytrynowej

GABRIELLA CHIEFFO – PSYCHOLOGIA EMOCJI KORONAWIRUSA

Zapach to pewien wzorzec pamięciowy, świadomy lub nieświadomy, który w naszej pamięci zapisany jest jako pierwotny i skojarzony z emocjami. Zatem aromaty przypominają klucze do detonatorów oczekujących na uruchomienie. Kiedy w naszym otoczeniu pojawia się taki konkretny aromat – klucz, następuje eksplozja, która albo nas raduje! Albo odstrasza!

EMOCJE. Tak wiele się o nich mówi w psychologii, także w biznesie. Nie ma chyba osoby, coacha, psychologa, który nie poświęcałby uwagi stanom emocjonalnym.

Emocji nie da się selektywnie wyłączyć. Ważne jest świadome i zdrowe ich przetrawienie, aby móc odnaleźć spokój, wejść w proces kreacji.

Należy przejść zatem przez 5 etapów tzw. żałoby emocjonalnej:

1. niedowierzanie

2. złość

3. negocjację

4. akceptację

Każdego dnia trzeba znaleźć przestrzeń na adaptację, którą uzyskamy przechodząc kolejne etapy wymienionych powyżej stanów emocjonalnych.

Powracając do roli zapachu we wzbudzaniu emocji, z pewnością takimi, które  nie pozostawiają nas obojętnymi są kompozycje Gabrielli Chieffo, którą spotkałam w marcu 2019 roku na perfumeryjnym, evencie Esxence w Mediolanie. Teraz ponownie w marcu 2020 roku miałam okazję wziąć udział w jej webinarze. Gabriella trafnie stwierdziła, że w tym niezwykle ciężkim czasie kwarantanny, warto sięgać po perfumy (są przecież na bazie alkoholu). To taki parasol ochronny… Robię to codziennie, a nawet kilka razy dziennie. Nie używam jednego zapachu, aby nie kojarzył mi się z tym smutnym okresem.

Gabriella Chieffo – sensualna, efektowna włoszka o artystycznej duszy, która mówi o sobie, że ma trudny, silny charakter. Myślę, że to domena artystów. Jej stoisko w Mediolanie podczas Esxence wyróżniało się stylizacją, którą Gabriella stworzyła sama. Rozmawiałyśmy o zapachach, które tworzy. Tyle w nich opowieści oraz emocji.

„Chciałabym pomagać ludziom, np. w szpitalach, aby działać na ich psychikę, pobudzać ich wyobraźnię i ofiarować radość”.

Czekałam na te właśnie słowa. To nie przypadek, że do niej trafiłam, jako pierwszej na tych targach. Psychokosmetologia w połączeniu z zapachem, to przecież mój temat, któremu poświęciłam się w ostatnich latach w ramach doktoratu. Wyszłam z pięknym doznaniem, „zapachowym” powołaniem… i woreczkiem z perfumami Maison Gabriella Chieffo. Czekał na mnie Francesco, z którym udaliśmy się w podróż marzeń, a było nim tym razem LAGO DI COMO.

 

Z tymi magicznymi chwilami, widokami będę kojarzyć zapachy Gabrielli Chieffo.

Od pierwszego wejrzenia (powąchania) zakochałam się w HYSTERII. Zapach sensualny, intensywny, z efektem sillage, który czuję przez wiele godzin.

W sercu HYSTERII tętni irys, w podstawie jest wanilia. Moje dwie ulubione nuty. Chociaż nie wyczuwam ich jednoznacznie. Zapach jest wyrafinowany, prowokujący i tętni chyba wszystkimi kolorami uczuć. Jest zatem, jak życie, z jasnymi i ciemnymi jego stronami. Ostatnio byłam w perfumerii Quality w Klifie, ale niestety już się sprzedał. Muszę zatem, jak najszybciej pojechać do Włoch. Miejmy nadzieję, że koronawirus niebawem minie…

W opisie HYSTERII czytamy:

Born in the depths of the soul, a hollow soul that fills with the flow of life. It is pain and birth, union and separation, melding and tearing, and heartrending love that creates and continues its own self, giving new meaning. It is breathing and screaming that flows through the senses. It is the contradiction of someone who is one, but can become two, no longer being solitude.

A fragrance that evokes the contrast of life, harmonious in its non-interlocking corners, explained in the balance of existence itself. Man as a material that shapes itself in the fulfillment of an insidious game of which no rules or prizes are known, but that is there ready to seize life as raw and stark as it presents itself. And then it starts again…and all the vital energy unleashes its sweet pungent fragrance.

Olfactory Pyramid
Head: Bergamot, clary sage

Heart: Iris

Background: Vanilla, Patchouli, labdano, cashmere wood

Tworzenie zapachów rozpoczęło się jednak od Ragu’- mówi Gabriella Chieffo. Nazwa słynnego neapolitańskiego sosu z pomidorów, którego wspomnienie wzbudza w Gabrielli tyle pozytywnych skojarzeń. Rodzinny klimat włoskiej festy, z której słyną Włosi, atmosfera bliskości, troski. To zapach rodzinnego świętowania, podkreśla.

W opisie RAGU’ czytamy:

Sunday. An open window to a still world. Resounding laughter is the background to the gentle chatter of women with warm lovingly caring hands. A perfume runs through the house, seeping into every little bit of life on the festive day. Care and patience creates the goodness that is savored with all the senses: the red of caramelised tomato, the intrigue of black pepper that tickles the nose and the mind, the tactile freshness of basil leaves. And when the taste has been assuaged, that mixing of festive flavors, that have now become light and gentle, lingers in the air.

A gentle sweetness that tastes of home. A family perfume. Ragù is an unusual and peculiar fragrance. The top notes of orange, bergamot and pink pepper, lead to a very pleasant and flattering heart that extends to the deepest notes of leather and Cashmere wood. An airy spiciness, aromatic and indefinable, in harmony with herbaceous notes, supported by a somewhat woody and amber warmth. Ragù is more of an aura than a perfume that deepens memories, projecting them to a new modernity.

Olfactory Pyramid
Head: Orange, bergamot, pink pepper

Heart: Black pepper, nutmeg, cloves, elemi, cardamom, saffron

Background: Leather, cedar wood, cashmer wood, patchouli, cypriol, musk

Trzecim ulubionym zapachem jest LATTEDORO (Złote mleko) wypełniony wanilią, słodyczą i miękkością skóry. W jego opisie znajduje się porównanie do przyjaciela, który spieszy z pomocą nowonarodzonej postaci, rozbitej na tysiące części. Ta pomoc to objęcie, przytulenie człowieka, wypełnione ciepłem, miodem. Myśląc o nim – widzę marcową forsycję w pełnej krasie w moim ogrodzie. Jej piękne gąbczaste, miękkie kwiaty o intensywnym żółtym kolorze, niczym d’oro! czyli złoto lśnią blaskiem, i rano oraz wieczorem forsycja jest jak słońce lub księżyc w pełni. Albo kopuła bazyliki Świętego Piotra w Rzymie, skąpana w promieniach zachodzącego słońca.

W opisie LATTEDORO czytamy:

I absorbed the thin rays of light, as nourishment from your mouth to mine. In this resurgence, after the tear of a harrowing birth, you found me, shipwrecked behind your door. No note. No instructions. I was just a newborn with an old face and the uncomfortable baggage of a cumbersome past. You collected the pieces of what I was and joined them together with the golden glue of hugs, you cured me with honey and words, and called me with the most beautiful name, Friend. You washed away all my pain with milk and with the sun you have within, you defeated the winter of anguish which freezes thoughts.Rain after rain and sea after sea you made me get up and look at the image of myself that finally came back to me, crisp, perfect and not even too insignificant. I grew.You filled my disrupted breath and that whorish love craving, you gave to me when I had nothing and found me when I was lost. We slept and dreamed of being a warriors with a sigh of Hope that resonates and sprouts in the chest. 

Olfactory Pyramid
Head: Bergamot, cinnamon, ginger fresh, nutmeg

Heart: Notes of milk, iris, turmeric, jasmine, coconut

Background: Sandal, vanilla, leather

Marzec 2020 i kwiecień przejdą do historii. W obliczu pandemii nasz świat zatrzymał się. Włochy, kolebka naszej cywilizacji ucierpiały najbardziej. Łączę się w bólu z belpaese. I powtarzam słowa piosenki RINASCERO’ RINASCERAI Robiego Facchinettiego (ODRODZĘ SIĘ, ODRODZISZ, NARODZĘ SIĘ PONOWNIE). Jedynie natura odżyła bez naszej obecności. Ktoś kiedyś powiedział, że wstyd kończy się tam, gdzie potrafimy się z innym człowiekiem spotkać w prawdzie. Każdy ma swoją, jednak warto zawsze pamiętać o emocjach innych i być dla drugiego człowieka energią i inspiracją.

 

Tamara Gotowicka Psychokosmetologia, Smell Education

 ZAPACHY SARDYNII. WYWIAD Z CRISTINĄ CABONI

 

[…] Słońce towarzyszy zapachom, weź na przykład jaśmin, o świcie jego woń jest silniejsza od tej dużo subtelniejszej, którą kwiaty wydzielają w samo południe, ale dopiero wieczorem, kiedy słońce jest już tylko wspomnieniem, krzew ujawnia całą swą prawdziwą naturę […].

Zapachy opowiadają historie równie przekonująco, jak słowa, zapadają jednak w serce głębiej i trwalej, bo odwołują się do najbardziej pradawnego ze zmysłów związanego z układem limbicznym, czyli emocjami i pamięcią afektywną.

Wykorzystała ten walor Cristina Caboni, włoska pisarka pochodząca z Sardynii w powieści „Zapach Perfum”, w której właśnie zapach odgrywa ważną rolę w wyrażeniu uczuć. Jej główna bohaterka to alter ego – Caterina, właścicielka manufaktury perfum STREGA DEL CASTELLO, z którą też miałam przyjemność przeprowadzić wywiad w Mediolanie.

Wyobrażam sobie jej posiadłość na Sardynii. Podobno jest imponująca, o czym dowiedziałam się podczas konferencji naukowej, na której opowiadałam o zapachu Sardynii w ujęciu literackim, wspominając twórczość Cristiny Caboni, gdzie poznałam jej bliską znajomą, dzięki której ponownie miałam okazję na kontakt z pisarką.

Zapytałam kiedy rozpoczęła karierę literacką, odpowiedziała, że była już żoną i matką. Rozpoczynała od odpowiadań, w ostatnich latach pojawiły się trzy powieści. Pierwsza z nich to „Zapach perfum”, w której odnajdujemy niezliczone wersje woni, jak również opisy różnych stanów emocjonalnych  wyrażonych za pomocą zapachu. „Zapach perfum” Cristiny Caboni porównam do „Pachnidła” Suskinda pod względem ilości wzmianek na temat woni, opisu tworzenia perfum, opisu stanów emocjonalnych bohaterów oraz dążenia głównej bohaterki Eleny Rossini do stworzenia zapachu doskonałego.

Elena otacza się esencją kwiatów, roślin, a zapachy stają się językiem, którym się porozumiewa i opisuje świat, ludzi oraz swoje i ich pragnienia. To babcia powtarzała jej, że […] zapach jest dążeniem do celu, drogą wiodącą ku głębszemu, duchowemu poznaniu. Uważała, że słowa, obrazy, dźwięki, a nawet smak mogą wprowadzać w błąd. Ale nie zapach […].

W rozmowie Cristina Caboni podkreśla, że świadomość niezwykle ważnej roli jaką odgrywa zapach w naszym życiu zyskała dzięki pszczołom,  pracując w rodzinnej firmie pszczelarskiej, gdzie uprawia też różne gatunki róż. Jej druga powieść „Strażniczla miodu i pszół” opowiada właśnie o tym aspekcie życia pisarki.

Pochodzę z rodziny, która zawsze posiadała ule. Jestem potomkiem kobiety, która śpiewała pszczołom – mówi Cristina Caboni. „Kwiaty rozmawiają z pszczołami właśnie dzięki woni i to sprawiło, że zrozumiałam, że zapach jest językiem uniwersalnym”. Każdy rozdział powieści rozpoczyna się od poetyckiego opisu rodzaju miodu, któremu Caboni przypisuje też właściwości terapeutyczne.

Jestem ciekawa, który pisarka poleca na wyciszenie emocji, spokój? Cristina odpowiada, że każdy rodzaj miodu  daje  poczucie radości. Ale jej ulubionym jest zwłaszcza ten ze złotogłów, którego zapach pochodzi od kwiatów migdałowca, róż i skórki cytryny i bezgranicznych łąk. „To miód beztroski, podarowuje uśmiech. Smakuje watą cukrową i mlekiem migdałowym. O perłowej barwie i łagodnej krystalizacji. W kuchni stosujemy go do sosu winegret i do soso słodko-kwaśnego”.

Zapach, jak podkreśla Caboni związany jest z emocjami, przywołuje wspomnienia, które kojarzymy ze szczególną wonią. Dzięki niemu przeżywamy ponownie sytuacje, wydarzenia, w których braliśmy udział. Dla Cristiny Caboni pierwszym wspomnieniem zapachowym, jest zapach dopiero co upieczonego chleba oraz deseru na bazie wanilii, który przygotowywała babcia. Zapytana, z jakimi zapachami kojarzy swoją ziemię, Sardynię, pisarka wymienia woń jałowca, słony podmuch morza oraz mirt, którego owoce  mają korzenno-słodki smak, a liście wykorzystywane jako przyprawa mają smak ostro-gorzki.

A jak pachną zdaniem pisarki przeżywane przez nią emocje, takie jak: miłość, pożądanie, nienawiść, złość, niecierpliwość?

Miłość to płomień o kolorze pomarańczowym i intensywnym zapachu róży. Pożądanie ma dla niej aromat szkarłatu i pachnie imbirem. Złość o kolorze czarnym, przybiera woń suchych, zwiędłych liści. Nienawiść ma odcień szarości i smak pieprzu. Natomiast niecierpliwość, zdaniem Caboni jest w kolorze niebieskim i pachnie słonym morzem.

Jestem ciekawa, który kraj pisarka lubi oprócz Sardynii? „Kocham Francję – odpowiada, którą zwiedziłam wiele lat temu i pamiętam pola lawendowe i piękny błękit nieba. Paryż pozostanie w moim sercu na zawsze”.

Wśród ulubionych autorów Caboni znajdują się: Lucinde Riley, Donne Tart, JUSTIN Cronin, Preston e Child, Frank Schatzing, Salvatore BASILE, James Rollins, King r Wilbur Smith.

Na pytanie jaki jest jej ulubiony zapach pisarka odpowiada bez wahania, że sięga po nuty kwiatowe, w których najlepiej się czuje. Uwielbia woń kwiatu pomarańczy, neroli, który przypomina jej dom rodzinny. Kocha też zapach róży, który kojarzy z Mamą i wszystkimi pięknymi rzeczami, które ją nauczyła.

Tamara Gotowicka